Nie czekam na pozwolenie. Buduję, a świat reaguje na to, co istnieje.
Nie dla kosztów. Nie dla ulg podatkowych. Wybrałem Polskę, bo przypomina mi te części Ameryki, które wciąż budują — etos pracy, bezpośredniość, odmowę czekania, aż ktoś inny naprawi problem.
Kielce konkretnie. Blisko miejsca, przez które przechodzą korzenie mojego syna Austina. Zamierzam tu inwestować — w infrastrukturę, w społeczność, w projekty, które sprawiają, że miasto ma znaczenie poza swoimi granicami.